ZAPOWIEDŹ - CONSTANTINE
SS-NG #30 KWIECIEŃ 2005






Kuba "kYuba" Bujakowski
PRODUCENT:  THQ Inc. WYDAWCA:  Bits Studios GATUNEK:  FPP/TPP WWW
    Produkt trzeba umieć sprzedać. Jest to podstawą każdego interesu. Oczywiście „biznes is biznes”, więc wszystkie chwyty są dozwolone. Nikogo już chyba nie dziwi powstawanie w tym samym czasie filmu oraz gry o tym samym tytule i opartych oczywiście na tej samej historii. Podobnych projektów mieliśmy już dziesiątki. Wszystkie sprzedały się całkiem dobrze, więc czemu nie zrobić jeszcze jednego, ot tak dla zabicia czasu.
  „WAKE UP, MR. ANDERSON”

Jeśli nie przejadł wam się jeszcze, Matrix i nie znudzili bohaterowie tegoż filmu a macie ochotę na coś lekkiego to CONSTANTINE powinien trafić idealnie w wasze gusta. Głównym bohaterem wymienionego filmu jest nie, kto inny jak sam Keanu Reeves, znany bardziej jako Matrixowy Neo. Człowiek, którego połowa ziemskiej populacji zaszufladkowała w kinie akcji i swoją drogą, bardzo ciężko będzie mu się z tej szufladki wydostać. Na szczęście twórcom growym a tym bardziej filmowym, w ogóle to nie przeszkadza, ponieważ na ekrany kin właśnie trafił obraz z panem Keanu w roli głównej i w pewnym stopniu do „Matrycy” podobny. Ale dosyć o filmie, od tego jest Movie Zone. Pora przybliżyć kilka faktów dotyczących samej gry.

  


  SZATAN ZJE WAS WSZYSTKICH!

Nie od dzisiaj wiadomo, że każda, nawet najprymitywniejsza w swej prymitywności gra komputerowa, potrzebuje jakiejś tam otoczki fabularnej. Nie inaczej jest w przypadku CONSTANTINE. Pomimo, że sama gierka będzie niemalże 100% rozwałką to fabuły (chociażby szczątkowej) w grze nie zabraknie. A przedstawiać się będzie ona mniej więcej tak:
Witam państwa niezwykle gorąco. Nazywam się John Constantine i jak sami widzicie kompletnie nie różnię się, od typowego, szarego człowieka, który przez połowę dnia pracuje, próbując uciulać trochę pieniędzy a wieczorami wypada z kumplami do baru, żeby je przepić. Ale pozory, jak sami państwo dobrze wiecie, potrafią mylić. Otóż, taki zwykły znowu nie jestem. W wolnych chwilach pomiędzy jedzeniem, wyrzucaniem śmieci a tankowaniem browara lubię zapolować na demony, które od wielu lat kroczą po naszym świecie a państwo nawet nie zdają sobie z tego sprawy. A poluje, dlatego, że los sprawił, iż urodziłem się z niezwykle rzadkim darem pozwalającym mi rozpoznawać piekielne bestie w ludzkiej skórze. I co? Patrzycie teraz na mnie jak na psychola? Uwierzcie mi, nie jesteście pierwsi, zresztą i tak nikt mi nigdy nie wierzy. I wiecie, co? Zwisa mi to. A teraz państwo wybaczą – idę urządzić sobie polowanie...

  


Życie pana Constantine’a upływa właśnie na polowaniu na demony. Chłopak wyboru nie ma – musi to robić, jeśli chce w końcu opuścić ziemski padół. A to, dlatego, iż jego dar po pewnym czasie zrobił się dla niego na tyle uciążliwy, że facet postanowił popełnić samobójstwo. Na szczęście nie zmarnował się i został uratowany. Obecnie jest człowiekiem, który nie ma już nic do stracenia (zupełnie jak Max Payne), biega po ziemi i zabija pomocników szatana licząc na to, że Bóg wreszcie pozwoli mu umrzeć i dostać się do nieba.
  PIEKŁO NA ZIEMI

Tym, co w CONSTANTINE ma robić niezwykle duże wrażenie mają być lokację. W grze zwiedzać będziemy nie tylko ziemskie miasta, ale także wiele terenów, którymi włada Szatan. Zresztą, co to by była za gra o diable, w której nie odwiedzilibyśmy piekła? Na Ziemi do ciekawszych lokacji, w których przyjdzie nam walczyć należeć będą na pewno: kostnica, nawiedzona katedra czy hala do gry w kręgle. Oczywiście wszystkie te miejsca udekorowane będą w niezwykle nastrojowy i mroczny sposób, żebyśmy nie zapominali o tym, iż gra ma nas chociażby w niewielkim stopniu straszyć. Piekło w przeciwieństwie do współczesnych, amerykańskich miast, będzie posiadało dużo większą ilością strasznych a nawet przerażających elementów. Teren przypominać będzie jedno wielkie pogorzelisko. Jeśli, ktoś kiedyś zastanawiał się jak będzie wyglądać opisana przez św. Jana apokalipsa, to wydaje mi się, iż piekło w CONSTANTINE idealnie zobrazuje jego wyobrażenia. Z nieba padał będzie popiół, z gleby nie będzie wyrastało chociażby źdźbło trawy, wszystko będzie się palić, a demony będą panoszyć się beztrosko wszystkimi możliwymi drogami. Siedziba Lucyfera z PAINKILLERA przy CONSTANTINE wyglądać będzie jak przytułek dla bezdomnych.

  


  BULLET IN THE HEAD

Demony rozwalać będziemy mogli generalnie przy użyciu, dwóch rodzajów broni. Zwykłej oraz magicznej. Zacznijmy od tej pierwszej. Do arsenału Johna wejdzie między innymi: „święty Shotgun”, fiolki z wodą święconą, podwójne pistolety (zwane „The Witch’s Curse”) czy też Nailgun. Eliminowanie przeciwników za pomocą broni palnej powinno przysporzyć nam niezwykle dużo radości, ale o wiele ciekawsza będzie druga opcja. Otóż, za każdym razem, kiedy zabijemy jakiegoś demona będziemy mogli posiąść jego duszę, która znowu da nam dostęp do kilku/nastu potężnych czarów. Podczas „zabawy w maga”, gra przełączać się będzie w tryb bullet-time a nasz bohater będzie mógł między innymi, uzdrowić siebie, egzorcyzmować demony, widzieć przez przedmioty czy też (co najciekawsze) teleportować się z piekła do Los Angeles i vice versa. Nie musze chyba mówić jak duże znaczenie będzie miało ostatnie zaklęcie. Jeśli dla przykładu w piekle znajdzie się miejsce, którego nie będziemy potrafili przebyć, będziemy mogli wyteleportować się na ziemię, tam przejść kilka ulic i wrócić z powrotem do krainy Szatana w zupełnie innym, bezpieczniejszym miejscu. Czegoś podobnego nie było chyba jeszcze w żadnej grze.

  


  BURN MY EYES

CONSTANTINE pocinać będzie na autorskim enginie chłopaków z Bits Studios. Patrząc po screenach można śmiało stwierdzić, iż niczym specjalnym ów silnik nie jest, ale też nie prezentuje się znowu specjalnie źle. Jak zapowiadali sami twórcy gra ma bardzo ładnie radzić sobie z generowaniem modeli oraz efektów świetlnych. Kolejnym ważnym plusem będą z pewnością niskie wymagania sprzętowe oraz duża elestyczność silnika. Grę przystosować będzie można nawet do komputera z 2001 roku przy zachowaniu przyzwoitych wrażeń wizualnych. Skrzydła silnik rozwinąć ma w lokacjach otwartych, a więc w piekle. Jeśli ktoś jest wyjątkowym fanem „Szatańskich klimatów” to dzięki engine’owi CONSTANTINE’a, piekło na pewno zrobi na nim wrażenie.
  FIN

Jak widać szykuje nam się całkiem przyzwoita gra akcji. Dla wszystkich fanów tego gatunku będzie to z pewnością pozycja obowiązkowa a wydaje mi się, że i gracze specjalnie nie gustujący w TPP znajdą w CONSTANTINE coś dla siebie. Premiera już na dniach!
ZAPOWIEDŹ - CONSTANTINE
SS-NG #30 KWIECIEŃ 2005