ZAPOWIEDŹ - PREYGROUND
SS-NG #30 KWIECIEŃ 2005






Kuba "kYuba" Bujakowski
PRODUCENT:  Strategy First WYDAWCA:  Frozenbyte GATUNEK:  Akcja WWW
    Strzeżcie się kosmici, obcy, mutanci, dziwolągi, predatory. Strzeżcie się żule, degeneracji, skazańcy, mordercy, kryminaliści, renegaci i słuchacze Radia Maryja. Strzeżcie się, albowiem nadchodzi dzień waszej zagłady.
  “THIS PLACE INSIDE MY MIND”

Czy nie jest wam ostatnimi czasy tęskno do jakiejś prostej a wręcz banalnej gry akcji? Do gierki, która mogłaby was skutecznie „odmóżdżać” przez kilka godzin, wymagając od was użycia jedynie kilku palców lewej i prawej dłoni. Bo mi osobiście tak. W przeciągu kilku ostatnich lat, gry komputerowe zrobiły się tak dokładne, tak realistyczne, że powoli zaczynają samemu pozbawiać siebie tego, co najważniejsze, czyli grywalności (potocznie zwanej miodnością). Kojarzycie może EXPANDABLE? To była gra! - prosta jak konstrukcja cepa, wydana w czasach QUAKE’a III, ale za to miodna niczym seria MARIO czy WORMS (albo nawet bardziej). Idealny odstresowywacz i gierka dla dwóch osób. Co jakiś czas taki produkcik naprawdę się przydaje a potwierdzeniem tej tezy ma być właśnie powstający PRAYGROUND.

  


  „A PLACE I LIKE TO HIDE”

Jak łatwo się można domyślić podstawą PRAYGROUND nie będzie rozwiązywanie zagadek, skradanie się po pomieszczeniach czy wykonywanie epickich questów, lecz, po prostu, niszczenie wszystkiego, co stanie nam na drodze. Żadnej fabularnej rewolucji po grze się nie spodziewajcie – tutaj wszystko będzie tak proste i nieskomplikowane jak wypracowanie z polskiego napisane przez 7 letnie dziecko. A tak swoją drogą to porównanie to bardzo pasuje do całej gry – połapie się w niej każdy, nawet dzieciak, który dopiero, co nauczył mówić się „mama”. Oś fabularna w PRAYGROUND będzie prosta do granic możliwości. Sama akcja rozpoczynać się będzie w stylu starych, dobrych FPSów (pomimo tego, że gierka FPSem nie będzie), czyli: Naszą stację kosmiczną atakują hordy kosmitów i tylko my możemy zapobiec niebezpieczeństwu. I na tym koniec. Łapiemy za pierwszą, lepszą giwerę i zabieramy się do roboty. Proste, lecz jakie skuteczne. Nie wierzycie? To wyobraźcie sobie taką sytuację: wracacie do domu po ciężkim dniu w pracy lub w szkole. Albo nie, zróbmy jeszcze bardziej dramatyczną sytuację... Właśnie szef wylał was z pracy lub dyrektor wrzucił ze szkoły.

  


Macie ochotę zniszczyć wszystko w zasięgu waszego wzroku. Kumplowi, który właśnie przyszedł w niesamowicie dobrym humorze macie zamiar urwać głowę ze złości, ale nagle napada was zupełnie inna myśl. Odpalacie kompa i pierwsze, co ukazuje się waszym oczom to ikonka startowa do PRAYGROUND. I co robicie? Naturalnie, uruchamiacie grę i zamiast kosmitów widząc swojego szefa/dyrektora wyżywacie się aż wam łapy zdrętwieją. W ten sposób nie robicie szkody otoczeniu i sobie (a nawet kumpel może się przyłączyć do gry). Gry trzeba robić w konkretnym celu: i ten wydaje się być targetem PRAYGROUND. Wracając jeszcze do samej rozgrywki: zobrazować będzie ją sobie można bardzo łatwo. Jeśli myślicie, że w takim SERIOUS SAMie widzieliście na ekranie duże ilości potworów to przemnóżcie sobie tą ilość x2 i do wszystkiego dorzućcie, ciasne, wąskie korytarze nowoczesnej stacji kosmicznej. O hektolitrach krwi, latających kończynach, wybuchających przedmiotach i tysiącach przecinających powietrze naboi wspominać chyba nie muszę?
  „YOU DON’T KNOW THE CHANCES”

Jak już powiedziałem wcześniej, PRAYGROUND będzie miał za zadanie dostarczyć nam kilkadziesiąt godzin, prostej, bezkompromisowej i czystej rozrywki. Oczywiście, czymże byłaby taka zabawa bez odpowiedniej ilości „środków pertraktacji”. Wiadomo, że obcy po polsku nie zrozumie, więc do rozumu trzeba mu przemawiać za pomocą szerokiej maści broni. I tak dla przykładu, będziemy mogli „pogawędzić” sobie za pomocą: Rail-guna, Chain-Guna, popularnej „spawary” (Lightining-Gun), pistoletu laserowego czy karabinu plazmowego. Każdą broń będzie można ulepszać, dzięki czemu będzie mogła ona siać jeszcze większe spustoszenie w szeregach wroga. Dla przykładu: Laser będzie można wyposażyć w mini-granaty, odbijające się od ścian, które wystrzeliwane będą tylko wtedy, kiedy my będziemy tego chcieli. Ogólnie rzecz biorąc – arsenał będzie niezwykle pokaźny i jeszcze bardziej efektowny. Nie będzie broni, która nie narobiłaby huku, błysku i ognia. Oczywiście, różny typ broni posłuży do eliminowanie różnego typu przeciwników. W grze pojawią się zależności, dzięki, którym na każdego napotkanego kosmitę wypracować będzie trzeba nieco inną taktykę – jest to jednak stwierdzenie trochę przesadzone, bowiem pewny jestem, że w ferworze walki nikt nie będzie myślał o tym czy teraz lepiej strzelać z takiej a nie innej broni, tylko będzie po prostu walił na oślep, z czego i w co przyjdzie. A do czego akurat postrzelać będzie, ponieważ chłopaki z Frozenbyte, obiecują nam kilkadziesiąt rodzajów obcych oraz kilku naprawdę potężnych bossów.

  


  &„WHAT IF I SHOULD DIE”

PRAYGROUND działać będzie na stworzonym od podstaw enginie graficznym, przedstawiającym się, swoją drogą bardzo ładnie. Co jest najciekawsze: gra dawała będzie nam możliwość, zniszczenia niemalże wszystkiego, co napotkamy na swojej drodze (niestety, czy można się będzie przebijać, przez ściany jeszcze nie wiadomo). Na 100% do gierki dorzucony zostanie, znany wszystkim silnik graficzny Havoc, co jeszcze bardziej uatrakcyjni nam całą rozgrywkę. Z hordami obcych przyjdzie nam walczyć nie tylko na wewnątrz, wspomnianej na początku bazy kosmicznej, lecz równie poza nią. Wszystkie poziomy bazy przedstawiać się będą nieco inaczej i charakteryzować się będą innymi przeciwnikami. Na powierzchnię wychodzić często nie będziemy, ale to tam zazwyczaj staczać będziemy największe batalie. Podczas takich jednorazowych wypadów, nasz palec wskazujący nie będzie wręcz opuszczać lewego przycisku myszy. Jak widać po screenach, gra charakteryzować się będzie dosyć dużą ilością szczegółów jak na tego typu produkcję. Twórcy gry nie zapomnieli o tysiącach świecących lampek, przełączników, lewarów i lamp. Korytarze wykonane zostały starannie i co najważniejsze bardzo klimatycznie. Wiadomo, że do wnętrz z DOOM III jest im daleko, ale w PRAYGROUND (w przeciwieństwie do dzieła chłopaków z Id Software) nie one będą najważniejsze.

  


  „A LOST REALITY”

Jeśli prace nad grą, toczyły się będą w takim samym tempie jak obcenie, to PRAYGROUND możemy spodziewać się na początku, trzeciego kwartału, bieżącego roku. Dla wszystkich spragnionych wrażeń i bez stresowej, nieskażonej niczym rozrywki gra będzie z pewnością, pozycją godną uwagi. Oby do jesieni!
ZAPOWIEDŹ - PREYGROUND
SS-NG #30 KWIECIEŃ 2005