RECENZJA [PC] - BLITZKRIEG: ROLLING THUNDER
SS-NG #30 KWIECIEŃ 2005






Juliusz "Duress" Makarewicz
PRODUCENT:  Nival Interactive WYDAWCA:  CDV Software GATUNEK:  strategiczne / RTS WWW   CENA:   69,90 PLN
    Od czasu II Wojny Światowej minęło już trochę czasu. Nastawienie wobec historii trochę się zmieniło. W tej chwili w szkołach wprowadzono nauczanie „poprawne politycznie”, które stara się nie oczerniać żadnego z narodów, biorącego udział konflikcie. Dlatego też teraz w 1939 Polskę nie najechali Niemcy, lecz Naziści, „obozy śmierci” były prowadzone przez Hitlerowców, a nie przedstawicieli rasy aryjskiej. Jeżeli zmiany będą się pogłębiały, to za kilka lat młodzieży w szkole będzie serwowana nieprzyswajalna papka wiedzy, która wypaczy ich sposób pojmowania dziejów. Na razie jednak, poza kilkoma przypadkami (PANZERS: FAZA PIERWSZA), przynajmniej gry komputerowe starają się trzymać mocno faktów historycznych.
BLITZKRIEG: ROLLING THUNDER to kolejny standalone expansion do wydanej przez CDV gry strategicznej wykorzystującej za tło wydarzenia okresu II Wojny Światowej- BLITZKRIEG. O ile pierwszy dodatek był skupiony na osobie Erwina Rommla i jego poczynaniach podczas kampanii w Afryce Północnej, o tyle ROLLING THUNDER to historia najtwardszego amerykańskiego generała, który działał w Europie targanej największym konfliktem w dziejach - George’a Patton’a. Generał może nie był tak sprawnym taktykiem jak Rommel, ale na pewno był bardziej barwną postacią, o czym może świadczyć na przykład fakt, że armia Stanów Zjednoczonych do tej pory nie chce przyznać, że Patton zmarł wskutek wypadku, który sam spowodował jazdą po pijaku (samochód należał do wojska).


  


Postać niesamowita, barwna i związana z ważkimi dla Europy wydarzeniami. Można byłoby się spodziewać, że wykorzystując wątek Patrona, autorzy pokuszą się o lekką poprawę wizerunku gry. Niestety, od czasu „podstawowego” BLITZKRIEG’U nic się nie poprawiło. Opisywanie oprawy graficznej i muzycznej mija się z celem, gdyż ten kto widział poprzednie produkcje CDV, już wie z czym będzie miał do czynienia. Osoby, które jednak pierwszy raz spotykają się z tytułem muszą uwierzyć, że dwa lata temu tytuł wyglądał nieźle, teraz jest już przeterminowany.


  


Tytuł został podzielony na sześć kampanii, z czego każda zbudowana została z trzech misji. Każda odzwierciedla pewien okres wojskowej kariery generała, który nigdzie się nie ruszał bez rewolweru. Pierwsza kampania zaczyna się od lądowania w Afryce Północnej. W tej kampanii poziom trudności został ustawiony na takim poziomie, żeby nie odstraszyć nowicjusza, ale też nie pokazać, ze gra jest prosta. Pierwsze zadania da się wykonać sprawnie i stosunkowo szybko, lecz z zadania na zadanie poziom komplikacji wzrasta. Weterani zmagań z BURNING HORIZON aż do trzeciej kampanii będą znudzeni, bo nic ciężkiego ich nie spotka, ciekawie zaczyna być dopiero później.
Skończywszy zadania związane z operacją Torch, akcja gry przenosi się na Sycylię. Tam 22 lipca 1943 roku rozpoczęła się operacja Husky. Najciekawszą misją jest atak na Palermo, reszta niczym szczególnym się nie wyróżnia. Kolejne kampanie prowadzą wojska Pattona w głąb Tysiącletniej Rzeszy, począwszy od lądownia w Normandii, aż do ostatniej misji w Bohemii. Misje są prostolinijne i nieskomplikowane. Po opracowaniu schematu działania typu: „trochę piechoty, jakieś czołgi i zobaczymy ile zamieszania da się zrobić” okazuje się, ze wszystkie misje są stosunkowo proste i nie wymagają gimnastyki myślowej

  


Liczba jednostek pod kontrolą gracza, jak również prędkość rozgrywki wymaga od gracza dużych umiejętności dowódczych, managerskich jak również zdolności szybkiego klikania. Oddziały piechoty, w przeciwieństwie do poprzedniczek, są prowadzone w grupach, jednakże brak opcji tworzenia konkretnej formacji (kwadrat, linia) i problem odnajdywania drogi przez jednostki, powoduje, że usprawnienie tylko komplikuje życie tym, którzy przyzwyczaili się do poprzedniego rozwiązania.
AI jednostek, zarówno przeciwnika, jak i prowadzonych przez gracza, nie poprawiło się pod żądnym względem. Gubienie drogi i przemierzanie rejonów, gdzie nikt nie chodzi nocą ani nawet za dnia, to już pewnik w każdym tytule mającym coś wspólnego z czasem rzeczywistym. System reakcji oddziałów pozostawia również sporo do życzenia. W niektórych misjach, zadanie polega na obronie danego obiektu, bądź kompleksu obiektów. Ataki w tych misjach zdarzają się na samym początku zadania, więc ważne jest aby jednostki, nad którymi trzyma się władzę, jakoś reagowały. W praktyce jest tak, że stoją i przyjmują razy. W takim momencie należy zapauzować grę i pojedynczo sprawdzać wszystkie jednostki jaki mają status reagowania. Na początku jest to frustrujące, ale po pewnym czasie da się przywyknąć.


  


Na zakończenie powiem, że nie byłem przekonany do gry BLITZKRIEG gdy pojawiła się na rynku. Dopiero gdy zmuszono mnie do grania w BLITZKRIEG: BURNING HORIZON zobaczyłem, że to nie jest zły tytuł. Wykorzystuje masę sprawdzonych, dobrze dopracowanych rozwiązań, na których podstawie stworzono wiele znaczących pozycji strategicznych. Poziom trudności ani nie jest za niski, ani nie przytłacza gracza. Oprawa graficzna i muzyczna, nawet po paru latach od premiery pierwowzoru, dalej jest przyjemna i pozostawia dobre wrażenie. Jednym zdaniem- jest to dobra gierka.

Wymagania sprzętowe minimalne Pentium III 450, 256MB RAM, karta grafiki 16 MB Wymagania sprzętowe zalecane: Pentium III 1 GHz, 256MB RAM, karta grafiki 32MB.
--
RECENZJA [PC] - BLITZKRIEG: ROLLING THUNDER
SS-NG #30 KWIECIEŃ 2005