RECENZJA [PC] - DOMINATION
SS-NG #30 KWIECIEŃ 2005






Juliusz "Duress" Makarewicz
PRODUCENT:  DreamCatcher Interactive WYDAWCA:  Wargaming.net GATUNEK:  Turn-Based Strategy WWW
    W czasach gdy strategie czasu rzeczywistego zepchnęły stare dobre strategie oparte na turach, w szary koniec i nie pozwalają się stamtąd im wydostać, fani tych drugich powinni być w wniebowzięci, gdy na rynku pojawia się nowa pozycja wracająca do korzeni gatunku taktycznych gier komputerowych. Powodem do takiego „wniebowzięcia” powinna być DOMINATION, kontynuacja praktycznie niezauważonej w 2002 roku gry MASSIVE ASSAULT. Problemem jest że sam tytuł wywołuje dosyć ambiwalentne uczucia. Z jednej strony, dobra turowa strategia, z drugiej zaś- jest to tytuł przepełniony bug’ami i nie wybijający się poziomem wykonania.
Najlepszym elementem DOMINATION jest niebywała wręcz łatwość obsługi. Nawet gracze, którzy mało bawili się komputerowymi strategiami już po paru chwilach załapią co jak się robi. Każda ze stron dysponuje trzydziestoma sześcioma odmiennymi typami oddziałów militarnych, które poza wyglądem, faktycznie różnią się charakterystyką, zdolnościami bojowymi i skutecznością działania. Jeżeli charakterystyka pokazuje, że dany pojazd ma silny pancerze, to faktycznie podczas bitwy widać, że opancerzenie jest wytrzymałe. Z czasów RED ALERT’A pamiętam, że teoretycznie „zbroja” niektórych oddziałów powinna być wytrzymalsza niż innych, jednak w praktyce różnice się rozmywały. W rezultacie, gdy stanęły naprzeciwko siebie dwa czołgi wrogich sobie ugrupowań, które według charakterystyki miały się dramatycznie różnić, okazywało się, że ich różnice są niewielkie (uporano się z tym w RED ALERT 2.
W każdej tury, gracz, wykorzystując pieniądze wygenerowane przez kontrolowane terytorium, produkuje kolejne jednostki. Następnie wydaje rozkazy, nakazujące armiom przemieszczanie się, atakuje przeciwnika i próbuje atakować miasta zajęte przez wroga. Potem już tylko kliknięciem kończy turę i czeka na działania odwetowe.


  


Dzięki tak uproszczone system prowadzenia rozgrywki, gdy się o nim czyta, raczej nie zachęca do gry. Jednakże, maska prostoty kryje bogate wnętrze strategiczne. A to za sprawą pewnego założenia autorów: podstawowe jednostki stworzyć tak by były równie silne po obu stronach, a cięższą machinerię wojenną wyposażyć w specyficzne funkcje, które same w sobie nie będą broniami ostatecznymi, lecz niezbędnymi dopełnieniami wojska. Poza tym, wszyscy, którzy grali w szachy, wiedzą, że niektóre ruchy są pozorowane, niektóre to tylko początek skomplikowanego planu. W DOMINATION gracze podobnie jak w wymienionej wyżej taktycznej grze planszowej, będą musieli się wysilić w podobny sposób. Innymi słowy- o niebo więcej myślenia i planowania niż w przypadku RTS’ów. DOMINATION pozwala graczom na kilka różnych typów rozgrywki. „Scenarios”, „Campaigne” i „Career” to różne nazwy tego samego trybu rozgrywki. Co prawda różnią się między sobą niektórymi elementami, ale nawet po kilku misjach trudno jest mi przytoczyć jakąś faktycznie istotną różnicę. Ciekawy jest natomiast tryb „Word War”. Jak sama nazwa wskazuje chodzi tutaj o globalny konflikt, który zajmuje niesamowite ilości czasu. Jeden z moich znajomych chwalił się, że ukończył kampanię przewidzianą w „Word war” w ciągu dwóch tygodni grania. Ja darowałem sobie po kilku godzinach, stwierdzając że ogrom mnie przerasta. Według założeń autorów, cała zabawa przewidziana dla pojedynczego gracza nie powinna przekraczać dwustu godzin. Mogłoby się wydawać, że jest to bardzo dużo, lecz w rzeczywistości, nie każdy będzie przechodził wszystkie misje przewidziane w każdym trybie rozgrywki. Niektóre są dobre na chwilową zabawę- scenarios- która nie przekroczy godziny, niektóre jednak wymagają kilku dni. Pierwszą z wymienionych opcji polecam wszystkim, którzy w biurze muszą udawać, że pracują, a „Saper” czy „Pasjans” już im się przejadły.


  


Gdyby sama miodność tworzyła grę wszytko byłoby dobrze. Tak jednak nie jest i na całokształt udanego produktu składają się liczne elementy, które w przypadku DOMINATION nie prezentują się równie efektownie jak wspomniana wyżej cecha. Jedną z pierwszych wad, które od razu się zauważa to najgorsza fabuła jaką można było powołać do życia. Tutaj odnajdujemy dowód na potwierdzenie tezy, że autorzy tworzących tło fabularne gier komputerowych są werbowani z grona szczególnie upośledzonych rzeźników słowa pisanego. Poza faktem, że opowieść jest przekazywana przy pomocy poruszającego się tekstu umieszczonego obok statycznych obrazów, to poziom tłumaczenia na język angielski może się równać tylko do dokonań pewnego tłumacza, który zmasakrował trylogię Tolkiena poprzez niczym nieskrępowane przemianowanie krasnoludów na krzaty, obieżyświata na łazika itp.
Muzyka jest niezła. Momentami porywa, ale nie znaczy to, że może równać się do tego co gracze znają z BATTLE FOR MIDDLE-EARTH czy GROUND CONTROL 2. Dźwięki wybuchów brzmią mało realnie i strasznie cicho. Dialogi, poza faktem, że są nienaturalne, czego winą jest tłumaczenie, zgrane zostały mało dokładnie i często da się zauważyć nieczyste ich brzmienie. Grafika, choć nie może pobić konkurencji na rynku, prezentuje się dobrze. Żywe kolory, szczeblowe obiekty, dopracowana animacja i efekty świetlne. Szkoda, że autorzy większej uwagi nie przykuli do jakości krajobrazów. Tereny, które powinny wyglądać jak bliźniacze krainy Avalonu, są przeraźliwie puste. Drzew krzewów i innych przejawów flory i fauny brak, lub prawie brak. Tereny, których zarys zrodził się w umyśle autorów i które nie maja swoich pierwowzorów wśród obszarów na kuli ziemskiej, wyglądają lepiej i są bardziej przekonywujące. Warto również zwrócić uwagę na poziom wykonania wody i efektów odbicia.


  


DOMINATION jest dobrą pozycją, choć widać w niej potencjał na grę wybitną. Należy do gatunku, obecnie, raczej niszowego i dlatego też nie można liczyć na wielki rozgłos. Sposób prowadzenia rozgrywki jest przyjazny graczowi i nie prowadzi do rozwoju choroby wrzodowej. Graficznie i dźwiękowo jest stosunkowo dobrze. Aby konkurować z innymi propozycjami rynku, autorzy musieliby bardziej się postarać.


  


Mimo wielu zalet gra ma poważne wady. Ilość bug’ów w wersji oficjalnej po prostu przerażą. Wyrzucanie do systemu jest na porządku dziennym. W ciągu kilku godzin odgrywania kampanii, gra wyłączała się mi kilkadziesiąt razy. Podczas niektórych zadań na ekranie pozostawały napisy pochodzące z wprowadzenia. Najgorszym bug’iem jest jednak ten, który powoduje, że po niecałej godzinie gra spowalnia do tego stopnia, że należy restartować komputer. Nie ma jak na razie na to lekarstwa poza brutalnym resetem. Tytuł jest szczerze warty polecenia, ale tylko tym, którzy lubią od czasu do czasu zająć się „egzotyczną” grą, która mocno odbiega od popularnych trendów.

800 MHz CPU; 256 MB RAM; 4x CD/DVD-ROM; 570 MB HDD; 32 MB Video Card; DirectX 8.1 Compatible Sound Card
Tytuł jest szczerze warty polecenia, ale tylko tym, którzy lubią od czasu do czasu zająć się „egzotyczną” grą, która mocno odbiega od popularnych trendów.
RECENZJA [PC] - DOMINATION
SS-NG #30 KWIECIEŃ 2005